Polecamy,  Półka z książkami,  Reportaż

Chińska dyktatura cyfrowa

Czytam „Chiny 5.0” w dobie koronawirusa (książka w Polsce ma premierę w kwietniu 2020), ale autor napisał ją zanim COVID-19 zaatakował najpierw Chiny, a potem cały świat. Piszę, kiedy nowe przypadki zachorowań odnotowuje się w Chinach, które według medialnych doniesień, miały już wirusa za sobą. Jaka jest prawda i czy faktycznie wiemy, co dzieje się w Chinach? Po przeczytaniu tej książki wątpię. Chiny doskonale wiedzą, jak pokazywać światu, tylko to, co chcą pokazać i jak do tego wykorzystać nowe odkrycia techniki. Dla tych, którzy znają dobrze temat albo interesują się nowymi technologiami, to nie będzie przerażająca książka. Dla mnie była zaskakująca przede wszystkim w tych momentach, w których stawało się jasne, jakie Chiny mają plany wobec całego świata i jak zamierzają to wykorzystać, aby stać się globalnym liderem.

Chińska Republika Ludowa

Chiny to kraj, w którym demokracja i prawa człowieka są rzeczami już mocno zapomnianymi. Przykurzone i trochę niemodne są już tylko dla garstki ludzi ważnymi wartościami. Nie należą do nich młodzi, którzy nie załapali się na ani na rewolucję kulturalną ani na inne wydarzenia, i którym szkoła skutecznie wymazała fanaberie wolnościowe. Reszta zachłystuje się dobrobytem, nowymi mieszkaniami i samochodami. Obecna władza w Chinach jest sprytna, działa inaczej, dopasowuje się do nowych realiów i niczym kameleon zmienia skórę – jednak w środku nie zmienia się nic. Człowiek pozostaje trybikiem machiny i dyktatury – teraz jednak myśląc, że władza się nim opiekuje i zaspokoją jego potrzeby. Naród chiński bogaci się, tymczasem nowe technologie wspierane przez rząd zamykają drogę ucieczki, uszczelniają autorytarną władzę, pielęgnują absurdalną rzeczywistość i umacniają piekielnie skuteczny aparat władzy.

Jeżeli każdy Cię bezustannie okłamuje, to skutek jest taki, że w te kłamstwa wierzysz, tylko, że nikt już w nic nie wierzy (za Hannah Arendt). Ale naród, który w nic nie wierzy, jest pozbawiony zdolności myślenia i w końcu także działania. Z takim narodem – mówi dalej Arendt – możesz potem zrobić, co ci się podoba. To jest idealny poddany. Albo też idealny globalny przeciwnik

Technologia 

Technologia może służyć rozwojowi i jednocześnie wzbogacać ludzkość i może zostać skierowana przeciw człowiekowi. Władza w Chinach chętnie wspiera i rozwija wszystkie te technologie, które mogą obywatela skontrolować, narzucić mu tok myślenia, a nawet drogę spacerów. Aplikacje kontrolują, gdzie jesteś, a żeby być dobrym obywatelem zbierasz punkty. Program lojalnościowy trwać będzie do końca twoich dni. To, co uderzyło mnie w tej książce to sposób, w jaki Chiny przenikają ze swoją wizją do innych krajów. Metody, dzięki którym przenikają do zachodnich uniwersytetów– gdzie kształtują się młode umysły – mrozi krew w żyłach. Okazuje się, że pieniądze załatwić dużo, a Chiny wiedzą, jak ten argument dobrze wykorzystać. Opłacenie katedry sinologicznej to tylko jeden ze sposobów na oddziaływanie na młodzież na Zachodzie. Chiny wydają też ogromne pieniądze na korygowanie opinii o swoim państwie i zaszczepianie prawdziwej myśli chińskiej w świecie. Co gorsze zamierzają sprzedawać na całym świecie technologie, które trzymają kontrolę nad obywatelem każdym polu. A jak wiemy, gdy jest popyt jest sprzedaż i nie mam specjalnie złudzeń, że skorumpowane lub populistyczne władze różnych państw, będą próbowały z nich korzystać. 

Obywatel kategorii 0

Nie mogłam czytając tej książkę nie myśleć o zwykłym obywatelu Chin. Autor pokazuje nam, że już sami Chińczycy przestali wiedzieć, co się dokładnie wokół nich dzieje. Zmiana pokoleniowa i polepszenie warunków bytowych usypia czujność obywateli i kruszy już i tak minimalny mur oporu. To wszystko każdego dnia idzie za daleko, leci na łeb na szyję – bo kto jest w stanie nadąrzyć za wszystkimi nowinkami technologicznymi i się w nich połapać. Społeczeństwo choć już od dawna kontrolowane, oddaje każdy aspekt swojego życia bez walki. Okropnie smutny jest fragment o młodych ludziach, którzy nie znają historii, nie pamiętają masakry na pekińskim Placu Tiananmen w czerwcu 1989 roku, nie są w stanie zrozumieć, gdzie jest prawda, i jak daleko od niej wylądowali. I chociaż prawda historyczna bywa taka, jak ją opowiadają, to ci młodzi ludzie już nic nie słyszą. Zbiorowa amnezja opanowała Chiny. 

Rewolucja kulturalna, trwająca od 1966 roku do 1976 spustoszyła ducha narodu. A dzisiaj nikt o niej nie pamięta. Można to było obserwować w 2016 roku, dokładnie pół wieku od jej rozpoczęcia przez Mao Zedonga. Przez cały ten rok nie zorganizowano żadnej imprezy upamiętniającej, żadnych obchodów, nie odbyły się ceremonie żałobne. Nie przeprowadzono żadnej debaty, nikt nie poczuwał się do samokrytyki. Kraj pogrążył się w milczeniu. Partia wie, że pamięć może być dla niej niebezpieczna. Dlatego pisze nową wersję niedawnej przeszłości i oddaje tę wymyśloną powieść historyczną w służbie teraźniejszości

Dużo przemyśleń generuje ta książka. Warto ją czytać i nie przegapić nowych tendencji, które zmienią świat prędzej czy później. Zachodnie demokratyczne kraje mają teraz swoje problemy (nie biorąc nawet pod uwagę koronawirusa). Kryzys demokracji zagląda nam do okien i nikt nie ma czasu zająć się tygrysem, który tylko czeka, żeby było tak jak on chce. Chiny dzień w dzień mozolnie pną się tam, gdzie nikt im już nie zagrozi. 

Inspiracje i książki w czytaniu:

Powiadomienia
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Najnowsze
Najstarsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
View all comments
Piotr
7 dni temu

Ostatnio prowadziłem dyskusję z kolegą na temat tej ksiązki i ogólnej cyfryzacji Chin i świata. W chinach powoli robi się jak w Orwelowskim świecie w 1984. Pełna inwigilacja, to co czarne jest białe. Dobrze być w dzisiejszych czasach europejczykiem 🙂 Pozdrawiam Piotrek 🙂

Sebastian
Sebastian
26 dni temu

Czytając “Chińska Republika Ludowa” to tak jakby czytało się o Polsce czy całym zachodzie. Tutaj też już nie ma wolności, jest tylko pozorna wolność. Dziwi mnie, że w dalszym ciągu każdy skupia się na tych złych Chinach, a nie widzi własnego podwórka. A może to celowe działanie by odwracać uwagę, by ze skraju demokracji płynnie przejść do zupełnego jej braku. Dano nam poczucie, że mamy wiele (smartfony, Netflixy.. żyć nie umierać), a skoro tyyyle mamy, to po co myśleć jeśli od poniedziałku do piątku (niektórzy o zgrozo także w soboty i niedziele) można pracować, zarobić na tą rozrywkę niskich lotów… Czytaj więcej »

4
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x