Półka z książkami

Jak Katarzyna Bonda zepsuła mi urlop

Książki tego rodzaju powinny być opatrzone pewnym komentarzem, ostrzeżeniem, znaczkiem jakimś, który by informował: zastanów się, czy na pewno chcesz ta książkę zabrać ze sobą na urlop. Na ‚Pochłaniaczu’ Katarzyny Bondy nic takiego nie znalazłam. Wpakowałam wiec książkę do walizki i postanowiłam zacząć czytać już w samolocie. No i … to właśnie był błąd.

Książka zepsuła mi pierwszy tydzień długo wyczekiwanych wakacji. Pech chciał, że akurat nie były to wakacje z gatunku przy basenie na leżaku wiec okazji do czytania nie było tak wiele. Zamiast cieszyć się słońcem i rozsmakowywać we włoskim cappuccino ja myślami cały czas byłam w Trójmieście. Zamiast odpoczywać w sjeście ja czytałam, zamiast cieszyć się widokami lazurowego wybrzeża – ja czytałam, zamiast spać w nocy – ja czytałam. W połowie książki zaczęłam marzyć nawet o jednodniowej biegunce, żeby w spokoju i ciszy poczytać.

Tak właśnie Katarzyna Bonda zepsuła mi urlop.

Jeśli wiec planujesz urlop rozważ dwa razy, czy na pewno chcesz bez reszty dać się pochłonąć. Ja na pewno drugi raz na urlop Bondy nie biorę. Zakopie się w łóżku w domu na cały weekend i nikt, ani nic mi nie przeszkodzi w delektowaniu się kolejnymi przygodami Saszy Załuskiej.

 

 

Marta też została pochłonięta: „Pochłaniacz czasu, jakich mało”

Od literatury oczekuję zaskoczeń, wzruszeń i poruszeń. Nie zrażają mnie tematy trudne i zabawy formą literacką. Nudzą za to powtarzalne schematy, banały i romanse. Czytam głównie powieści i reportaże, przede wszystkim interesuje mnie literatura europejska, głównie polska i hiszpańska. Podczytuje czasem poezję.

Dodaj komentarz

avatar
  Powiadomienia  
Powiadom o