Półka z książkami

Królestwo zła

Przez tę książkę nie mogłam w nocy spać. Nie tylko dlatego, że nie chciałam przestać jej czytać, ale też dlatego że nie mogłam przestać o niej myśleć.

„Królestwo” to, jak do tej pory, najtrudniejsza dla mnie książka Szczepana Twardocha. I jej trudność nie wynikała tym razem z języka, kompozycji czy narracji. Tym razem przygniótł mnie temat.

Niby wszystko było już wcześniej wiadome. Zapowiedź mrocznych wydarzeń, które przydarzyły się w warszawskim getcie rodzinie Jakuba Szapiro, była po części zajawiona w „Królu”. Jednak ta wiedza w niczym mi nie pomogła, a napięcie z biegiem książki stawało się coraz bardziej nieznośne. Studium zła jakie zafundował tym razem autor na długo pozostało mi w głowie.

Dziś wiem, że ludzie nie istnieją, istnieją tylko ludzkie myśli i cierpienie, przede wszystkim cierpienie. I zło, które ludzie tak chętnie czynią. Zło jest najbardziej, najmocniej. Złem jest istnienie świata i mnie, tak myślę w tym wiecznym nigdy i teraz, w szarości.

Już „Król” był momentami mocny i brutalny, ale tym razem autor poszedł znacznie dalej i w „Królestwie” nie ma już żadnych zahamowań. Twardoch doświadcza swoich bohaterów serią najgorszych przeżyć i niczym psychopatyczny sadysta po kolei maltretuje wszystkie postaci. Bez znieczulenia i bez wyjątku. Dostaje się wszystkim – Niemcom (wiadomo), Polakom, Żydom, Ukraińcom, ale też syjonistom, banderowcom, ortotodoksom. Litości nie ma nawet dla głównego bohatera, którego praktycznie dekonstruuje, nadając mu jakieś znaczenie poboczne i odbierając wszystkie atuty, którymi kupił nas w „Królu” – pozycję, bezwzględność, a przede wszystkim honor.

Muszę przyznać, że brakowało mi trochę Jakuba Szapiro, który w tej książce jest już tylko wspomnieniem, półżywym duchem. Dzięki jednak usunięciu tej postaci Twardoch, chyba po raz pierwszy w swoich powieściach dał tak wyrazisty głos kobietom. I jak się okazuje ten głos jest mocniejszy niż bokserskie pięści i bardziej sprawczy niż gangsterskie rewolwery.

Zabieg, którym zostałam absolutnie przygnieciona jest tak samo okrutny jak genialny. Twardoch jak zwykle trochę pokombinował z narracją. Tym razem w rolę narratora wciela się David – syna Jakuba Szapiro i Ryfka – 35 letnia kochanka boksera. To od nich dostajemy relacje z pierwszej ręki i opowieść o strasznym czasie wojny, czasach stopniowej zagłady Żydów. Ta cześć historii opowiedzianej przez dziecko była dla mnie najbardziej wykańczająca. Równocześnie nie do zniesienia i nie do przerwania.

Nie do przerwania, bo mimo ciężaru tematyki i nie najłatwieszego języka, z tymi dziwactwami autora, gdy miałam wrażenie że momentami odlatujemy na inną planetą, to ostatecznie i przede wszystkim jest to kawał dobrej literatury. Wymagającej skupienia, szarpiącej nerwy i prowadzącej do lekkiego rozedrgania. Nie było by to możliwe, gdyby nie ten charakterystyczny styl pisania. Niepodrabialny, wymagający i wciągający.

Po premierze „Królestwa” pojawiło się sporo komentarzy zawiedzionych czytelników i krytyków, że kontynuacja była niepotrzebna, że „Król” był powieścią świetną i skończoną, a „Królestwo” jest naciąganą niepotrzebnie (dla kasy i sławy) kontynuacją. Twardoch kwituje to celnie w jednym z wywiadów:

Chcę być pisarzem czytanym. Dużo bardziej zależy mi na byciu czytanym, niż na byciu chwalonym. Tych nagród, które dostałem, to mi już wystarczy. Wolę więc taką niesprawiedliwość, niż gdyby ktoś miał „Króla” postawić na półce z podpisem „głęboka literatura wysokoartystyczna”, co się tłumaczy na polski: nie czytajcie tego, bo zaśniecie po sześciu stronach.

SZCZEPAN TWARDOCH, ONET KULTURA

Według mnie książka może się obronić i funkcjonować nawet samodzielnie, aczkolwiek nie znajdzie tych samych odbiorców. O ile „Król” był jak „Pitbull”, to „Królestwu” raczej bliżej do „Pianisty,” jeśli już mam pozostać przy filmowych porównaniach.

Szczepan Twardoch

Królestwo

Wydawnictwo: Literackie,  Rok wydania: październik 2018 

Zobacz też inne recenzje powieści Szczepana Twardocha:

Od literatury oczekuję zaskoczeń, wzruszeń i poruszeń. Nie zrażają mnie tematy trudne i zabawy formą literacką. Nudzą za to powtarzalne schematy, banały i romanse. Czytam głównie powieści i reportaże, przede wszystkim interesuje mnie literatura europejska, głównie polska i hiszpańska. Podczytuje czasem poezję.

Dodaj komentarz

avatar
  Powiadomienia  
Powiadom o