Półka z książkami

Podglądanie psychiatryka

Jeżeli w moich rękach znajdzie się książka, która przynajmniej przez moment dzieje się w jakimś zakładzie zamkniętym, to jest więcej niż pewne, że ją przynajmniej zacznę czytać. Nie mogła wiec do mojej „psychiatrycznej” kolekcji nie dołączyć książka „Anioły jedzą trzy razy dziennie” Grażyny Jagielskiej, która zajęła całkiem chlubne miejsce na półce pomiędzy „Fizykami” Dürrenmatta, „Lotem nad kukułczym gniazdem” Keseya, a „Pod Mocnym Aniołem” Pilcha.

IMG_5301

„Anioły…” to jakby podróż na gapę do psychiatryka, a dokładniej Kliniki Psychiatrii i Stresu Bojowego. W ciągu 147 dni przechodzisz z oddziału, na oddział, poznajesz współlokatorki, zasady panujące na oddziale. Wchodzisz z „Ciotką” w nocy (w poszukiwaniu części zamiennych dla męża) do pokoi żołnierzy, których jest tam chyba cała kompania. Z dnia na dzień dowiadujesz się coraz więcej o rezydentach oddziału, ich fobiach, rokowaniach na powrót do normalności i uważnie słuchasz historii weteranów z Iraku i Afganistanu, którym wojna zabrała przyjaciół, zdrowie i poharatała życia.

„Teraz jestem w świecie cywilów. Nie potrafię w nim funkcjonować, ten świat jest cholernie skomplikowany, nie mam podstawowych umiejętności”

Pod koniec przyjaźnisz się już z kilkoma z nich – z Białym, który nie panuje nad swoja agresją, z Markiem który był bohaterem i nie chciał żyć, z Jezuskiem tak empatycznym, że ciągle oddaje innym  ludziom posady i mieszkania, z Karolinką, która myśli że jest aniołem i jeśli się nie będzie ruszać nikt jej nie zobaczy, czy z Julią PRówką, która w stresie odcięła sobie ucho. Przeżywasz pierwsze wspólne wyjście do teatru i paraliż przy sklepie Biedronka, do którego wejście jest niemal tak trudne jak wejście na koronę Himalajów. A nawet kradniesz klamkę do okna, których otwieranie jest zabronione, ale bez otwarcia których można zwariować z duchoty.

A pod koniec, po 147 dniach (i 200 stronach) z ulgą wychodzisz z oddziału, z nadzieją że nigdy więcej tutaj nie wrócisz.
Ale tego nie można być pewnym…

„Sam siebie jeszcze nie znam, co dzień odsłania mi się jakaś nowa odchłań, która jest we mnie, kolejna dziura. Jeżeli nie mogę być taki jak kiedyś, chyba w ogóle nie chcę być”.

Od literatury oczekuję zaskoczeń, wzruszeń i poruszeń. Nie zrażają mnie tematy trudne i zabawy formą literacką. Nudzą za to powtarzalne schematy, banały i romanse. Czytam głównie powieści i reportaże, przede wszystkim interesuje mnie literatura europejska, głównie polska i hiszpańska. Podczytuje czasem poezję.

Dodaj komentarz

avatar
  Powiadomienia  
Powiadom o