Kryminał,  Półka z książkami

Rentgen Szwecji

Katarzyna Tubylewicz nie przestaje mnie zaskakiwać. Pierwszą jej książką, którą przeczytałam były „Rówieśniczki” – opowieść o czterech dojrzałych przyjaciółkach, o różnych poglądach i odmiennych historiach życiowych (to było sto lat temu!). Wydaje się jednak, że Tubylewicz uwielbia zmiany i zabawę formą. Wydała już książkę o czytelnictwie w Szwecji („Szwecja czyta, Polska czyta” napisaną wraz z Agatą Diduszko – Zyglewską), przewodnik po Sztokholmie („Sztokholm. Miasto, które tętni życiem”) i książkę o szwedzkiej potrzebie bycia najlepszym krajem na świecie („Moraliści. Jak Szwedzi uczą się na swoich błędach i inne historie”).

Ponieważ autorka mieszka w Szwecji już od dłuższego czasu, ma jednocześnie wgląd w szwedzkie społeczeństwo i dystans obcokrajowca, dzięki którym może bardziej wnikliwie opisywać skandynawską rzeczywistość. Ucieszyła mnie wiadomość, że Tubylewicz tym razem zdecydowała się na kryminał. Byłam na jej wykładzie w Big Book Cafe w Warszawie poświęcony twórczości Henninga Mankella – znanego na całym świecie autora szwedzkich kryminałów, który stawiał w swoich książkach nie tylko na wątek kryminalny, ale również na tło społeczne, które w Szwecji zmieniło się diametralnie. Domyślałam się, że jej książka pójdzie w podobną stronę. Nie myliłam się. 

„Bardzo zimna wiosna” to bardziej powieść niż kryminał. Uczciwie oceniając to powieść z kryminalnym wątkiem – nie jest on bowiem zbyt rozbudowany ani też nie trzyma jakoś mocno w napięciu. Dla mnie jednak to nie stanowiło problemu. To, co autorka zaproponowała wokół zbrodni, okazało się dużo ciekawsze niż szukanie złoczyńcy. Bardzo możliwe, że z tej książki dowiedziałam się więcej o Szwedach niż z niejednego przewodnika. Wątek problemów policji i walki gangów w spokojnej Szwecji jest nie mniej interesujący niż prześmieszna scena, w której policjanci ściągają buty, wchodząc na przesłuchanie do domu świadka. Tubylewicz portretuje Szwedów sprawiedliwe, ale i surowo. Drobiazgowo wytyka im poczucie wyższości nad przyjętymi uchodźcami i pięknie opakowane poczucie winy, które z znika wraz z błahymi w stosunku do nich gestami. Rozprawia się też z mitem Szwecji pomagającej Żydom podczas II Wojny Światowej i pokazuje, jak były traktowane młode Niemki i przez Amerykanów w Niemczech i przez Szwedów w nowej ojczyźnie (oba wątki w posłowiu udokumentowane źródłami). U Tubylewicz nie ma miękkiej gry – autorka wrzuca całkiem sporo wątków, mieszając trochę w tym nieskazitelnym szwedzkim kociołku. Porządną rozrywka.

Katarzyna Tubylewicz

“Bardzo zimna wiosna”

Wydawnictwo WAB, 2020

_

Przy okazji książki Tubylewicz napiszę wam kilka słów o kryminałach, które ostatnio przeczytałam (czytam ich coraz mniej, ale lubię od czasu zassać się we wciągającą historię).

Trzy kryminały – trzy kobiety. Najkrócej jak się da. 

Christian Unge „Przejdź przez wodę, krocz przez ogień” (Wydawnictwo MUZA)

Tekla Berg jest lekarzem w szpitalu w Sztokholmie. Odważnie i pewnie prowadzi swoich pacjentów, a praca pod presją nie stanowi dla niej problemu. Działa szybko i niespecjalnie zastanawia się, jak te działania mogą wpłynąć na jej karierę. Nie kalkuje, nie uznaje kompromisów. Pracuje dużo za dużo, a jej oddanie pacjentom niespecjalnie jest doceniane. Kiedy pojawiają się kłopoty nie traci głowy…Bardzo dobry początek prawda? Niestety mimo niezłego startu,  jakoś mnie ten kryminał nie przekonał, wątki trochę nudziły, a Tekla wydawała się trochę za bardzo porąbana (uzależniona i niemożliwie wręcz odważna). Plus za kobiecą postać i za wątki feministyczne. Uprzedzając pytania, zajrzę do drugiej części. No już trudno 🙂

Bartosz Szczygielski „Krok trzeci” (Wydawnictwo WAB)

Bartosz Szczygielski zaskoczył totalnie. Na plus, bo „Trzeci krok” to odważny krok po rasowych i mocnych kryminałach. Na minus – bo główna bohaterka okazała się … kobietą, która swoją niemocą i nieogarnięciem denerwuje od pierwszych stron. Nie zdradzając fabuły powiem tylko, że Szczygielskiemu jednak udało się napisać książkę, która trzyma w napięciu, której nie można odłożyć, dla której zarwanie nocy jest możliwe. Także fanom kryminalnych opowieści mogę polecić. Tym z Was, którzy śledzą książki Szczygielskiego, uprzedzam, że różni się od poprzednich mocno. 

Dario Correnti „Trucizna” (Wydawnictwo Burda)

Emerytowany dziennikarz Marco Besana i jego młoda, ambitna koleżanka z redakcji Ilaria Piatti to niezły duet. On stonowany, zmęczony życiem, doświadczony w pracy reportera działu kryminalnego. Ona nie mogąca usiedzieć na miejscu, introwertyczna, samotna i piekielnie dociekliwa dziennikarka, dla której praca to też pasja. Co mają zwłoki rozszarpane przez niedźwiedzia wspólnego z osiemnastowieczną trucicielką i czy to możliwe, że seryjny morderca się nią inspirował? Włoski, oszczędny w formie, klasyczny kryminał, w którym to kobiety są na pierwszym planie. Kobiety, emerytowany dziennikarz i włoskie przekąski. 

Powiadomienia
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x