Półka hiszpańska,  Półka z książkami,  Reportaż

Raj, w którym nie chcecie mieszkać…

Wyobraź sobie miasto, w którym możesz utknąć w korkach, bo właśnie gdzieś, niedaleko toczy się strzelanina, a najważniejszą aplikacją jest Fuego Cruzado, która przedstawia mapę incydentów zbrojnych. Wyobraź sobie miasto, w którym o narkotyki łatwiej niż o chleb, w którym policjant jadąc do pracy dla własnego bezpieczeństwa ukrywa mundur w worku na śmieci, aby nie zdradzić swojej profesji. Nie, to nie jest miasto w stanie wojennego oblężenia. To wszystko dzieje się każdego dnia w jednym z najbardziej turystycznych miejsc na świecie…

Miasto najpiękniejsze, a jednocześnie zawsze pełne niepokoju

Któż nie chciałby pojechać do Rio de Janerio?! Najbardziej roztańczone, tętniące nocnym życiem miasto, legendarna plaża Copacabana, słońce, drinki z parasolką … a no i talent do gry w piłkę nożną, szlifowany na biednych podwórkach miasta. Tak mówią przewodniki. Mniej więcej. Ja sięgnęłam jednak po najnowszy reportaż Łukasza Czeszumskiego „Miasto gangów. Ukryte światy Rio de Janerio”, który nieco ten przewodnikowy obraz burzy.

W Rio de Janeiro dochodzi do ponad 22 strzelanin dziennie, tylko w styczniu 2018 roku zginęło w nich 150 osób. Równocześnie około 1,5 mln turystów, odwiedza miasto w czasie karnawału, gdzie na ulicach bawi się jakieś 6 mln ludzi.

Gazeta Prawna, Brazylia: Ponad 22 strzelaniny dziennie w Rio de Janeiro, 2018

Rio to miasto kontrastów. Z jednej strony karnawał, wieczna zabawa i nieziemska przyroda, z drugiej narkotykowe gangi, brutalni policjanci, skorumpowani politycy, dzieci idące do szkoły kryjąc się przed ostrzałem. Rio to przede wszystkim jego mieszkańcy, którzy mimo codziennych trosk i ledwie skleconego dachu nad głową za nic nie chcą stąd wyjechać, jak mało kto cieszą się chwilą i potrafią być po prostu szczęśliwi .

„Nie byłem przygotowany na taką ilość wydarzeń, dramatów i ludzkich tragedii. Nie byłem przygotowany na to, że poszukiwanie materiałów do jednego tekstu poprowadzi mnie przez całą gamę światów żyjących w ukryciu obok normalnego życia.”

Państwo w państwie. Czeszumski – dziennikarz i korespondent z Ameryki Południowej – wraca do Rio po kilku latach, aby opisać śmierć młodego chłopaka zastrzelonego przez policjantów w ulicznej egzekucji w jednej z faveli. I to właśnie favele będą głównym tematem rozmów i spotkań jakie autor opisał w książce. Favele – legendarne „osiedla” rządzone przez narkotykowe gangi i sąsiadujące z najbardziej znanymi atrakcjami turystycznymi miasta. Państwo w państwie, które od lat jest dużym problemem Brazylii. Tak dużym, że kilka lat temu najpierw przed Mundialem 2014, a potem przed Igrzyskami Olimpijskimi w 2016 odbyła się próba pacyfikacji, a w efekcie rozpoczęła regularna wojna, która trwa do dziś. Próba rozwiązania problemu przestępczości od lat jest największą porażką rządzących, co rusz uwikłanych w afery korupcyjne z bossami gangów.

Autor „Miasta gangów” pokazuje problem faveli z bardzo różnej perspektywy i pozwala dojść do głosu wszystkim stronom – zwykłym mieszkańcom, bandytom, milicjantom… a nawet klientom narkotykowego biznesu. Nie brakuje tutaj emocjonalnych i mrożących krew w żyłach historii, ale też nie brakuje bardzo dobrze zarysowanego tła historycznego i społeczno-politycznego i próby pokazania przyczyn, które doprowadziły do wojny pomiędzy bandyckimi frakcjami i milicją. Wojny, w której giną też zwykli, przypadkowi ludzie.

Porażka systemu. To co uderza w reportażu Czeszumskiego to totalna porażka państwa i systemu politycznego, a jednocześnie wygrana narkotykowego biznesu. Zbyt wielu osobom zależy na tym, aby ten dziwaczny status quo pozostał bez zmian. Favele nie przestaną bowiem istnieć dopóki nie przestanie istnieć popyt na narkotyki, który napędzają nie tylko sami mieszkańcy Rio, ale także turyści i sięgające po nie chętnie mieszkańcy USA, czy nawet Europy. Brazylia bowiem jest głównym odbiorcą paragwajskiej marihuany i kolumbijskiej kokainy, a zarazem punktem przerzutowym narkotyków do Stanów i Europy.

Jeszcze bardziej zdumiewa sposób działania policji – z jednej strony jednej z najbardziej brutalnych i skorumpowanych, która bez skrupułów strzela do mieszkańców faveli, często nawet do dzieci. Z drugiej najbardziej obraz kiepsko opłacanego niebezpiecznego zawodu, w mieście, w którym chodzenie po ulicy w policyjnym mundurze to jak bycie ruchomym celem dla bandytów.

„Świat faweli rządzonych prawem trafiku, gdzie setki uzbrojonych w broń wojskową nastolatków czeka na wojnę z rządem. Świat policjantów, którzy są zwierzyną łowną, na których bandyci polują nawet pod ich własnym domem. „

Ten reportaż to był totalnie przypadkowy strzał. Pomyślałam, że będzie mi po drodze z Brazylią w moim planie powrotu do literatury iberoamerykańskiej, a poza tym ostatnio zaintrygował mnie temat brazylijskich faveli. Tymczasem trafiłam na świetny reportaż, który pomimo trudnego tematu wciąga od pierwszych stron i nie puszcza do końca, zostawiajac z poczuciem surrealizmu i niedowierzania. Czeszumski nie tylko bowiem doskonale zna Rio de Janerio, ale też jest nim zafascynowany. Ta fascynacja udziela się czytelnikowi – mimo przygnębiającej tematyki i niełatwych, często dramatycznych sytuacji – chce wędrować i spróbować zrozumieć to najbardziej absurdalne miejsce na ziemi. W efekcie niełatwo tą książkę odłożyć, nie łatwo zapomnieć i nie zamyślić się nad tym brazylijskim galimatiasem.

P.S. Pewnie w ogóle nie sięgnęłabym po książkę, gdyby nie „przygoda” w Rio mojego przyjaciela, który uwielbia pakować się w kłopoty i ostatnio przypadkiem trafił do baru w jednej faveli i zupełnie beztrosko zamówił dżin z tonikiem. Chłopak ma więcej szczęścia niż rozumu. Nie wszyscy je mieli. W Brazylii również giną turyści, najczęściej jak omyłkowo znajdują się na terenie faweli. W 2017 roku brytyjska turystka została postrzelona, gdy wraz z rodziną przez pomyłkę wjechała do faweli. W tym samym roku hiszpańska turystyka została zastrzelona przez policję, gdy samochód, którym podróżowała nie zatrzymała się do kontroli.

Od literatury oczekuję zaskoczeń, wzruszeń i poruszeń. Nie zrażają mnie tematy trudne i zabawy formą literacką. Nudzą za to powtarzalne schematy, banały i romanse. Czytam głównie powieści i reportaże, przede wszystkim interesuje mnie literatura europejska, głównie polska i hiszpańska. Podczytuje czasem poezję.

2
Dodaj komentarz

avatar
  Powiadomienia  
Najnowsze Najstarsze Najlepiej oceniane
Powiadom o
FrauleinBuch
Gość

Nie przepadam za literaturą faktu, ale przeczytanie złych rzeczy o miejscu, które przedstawiają jako prawie idealne może być interesujące…

Pozdrawiam
https://subjektiv-buch.blogspot.com/