• Półka z książkami

    Wszyscy chcą zmieniać świat, ale nikt nie chce zmienić siebie

    Myślałam, że to będzie jedna z tych dziewczyńskich książek. Czytasz, zamykasz, zapominasz. No i jak cudownie się pomyliłam. Zapomnieć? Kurde, ja przez ta książkę nie mogłam spać!   „Nie posiadamy się ze szczęścia” Karen Joy Fowler jest zainspirowana pewnym eksperymentem naukowym, w ktorym wzięło udział kilka amerykańskich rodzin. Ta inspiracja nie tylko pozwala zbudować autorce niezwykle ciekawą fabułę książki, ale też daje pretekst do podjęcia trudnego i niewygodnego tematu dotyczącego eksperymentów naukowych, które chcemy tego czy nie i tak nas dotyczą. Ta dodatkowa, uzupełniająca cześć powieści, nadaje jej momentami charakter reportażu. „To niekończące się, niepojęte cierpienie jest paliwem, napędzającym cały świat (…) Ludzie wiedzą o tym, ale tolerują to, na…

  • Powieść

    I wtedy nadszedł koniec świata

    Spodziewałam się zielonych ludzików, wyjałowionych krajobrazów, samotnego człowieka na obcej planecie, który musi przeżyć. Dostałam bardzo przyziemną powieść o tym, co jest w życiu ważne. Co jest w życiu na Ziemi ważne. Czy to źle? Niekoniecznie.

  • Powieść

    Do zobaczenia w zaświatach

    Kiedy kończy się wojna, kończą się kłopoty. Tak przynajmniej mogłoby się wydawać. Pierre Lemaitre poszedł pod prąd i stworzył powieść, która dyskutuje z rzeczywistością powojenną. Jest to bardzo wciągająca i inteligentna dyskusja.

  • Półka z książkami

    Szekspir na tapecie

    To oczywiście nie pierwszy taki pomysł, żeby Szekspira przenieść do teraźniejszości. Jakby dobrze się zastanowić to historie z jego dramatów, pozbawione języka, strojów i scenografii, mogłyby spokojnie wydarzyć się we współczesnej Warszawie, Londynie, Paryżu.

  • Półka z książkami

    Jak dojrzewałam do Pilcha

    Do Pilcha dojrzewałam w bólach. To było trochę tak jak z jedzeniem oliwek, albo sera pleśniowego – najpierw się krzywisz, plujesz tym świństwem, a potem coś ci klika, pierwszy szok mija i zaczynasz rozsmakowywać się w tych dziwacznych rarytasach. Pamiętam jak jeszcze na studiach wszyscy przeżywali ‚Pod Mocnym Aniołem’. Wiadomo, piło się wtedy jakoś tak bardziej romantycznie i ostatecznie, wiec klimat krakowskiej żulerki bardzo dobrze wpasował się w intelektualne potrzeby  studentów polonistyki. Mnie jednak Pilch jakoś wtedy nie ruszył. I nie wiem co się stało, że akurat teraz. Starość chyba, no bo co innego?  I nagle od zeszłego roku trach! No zakochałam się w tym starym zrzędzie!;) Zaczęłam wiec czytać kompulsywnie……

  • Półka z książkami

    O starości i innych demonach

    Był czas, że niemal kompulsywnie zaczytywałam się jego magicznymi powieściami. Ewidentnie jednak przedawkowałam, bo ostatnio jakoś tak zaniechałam i z umiarkowaną ochotą sięgałam do Marqueza. A teraz wpadła mi w ręce „Rzecz o mych smutnych dziwkach” i pomyślałam, że to będzie takie moje eleganckie i adekwatne pożegnanie z mistrzem. Co prawda elegancko tak do końca nie było, bo rzecz dzieje się głownie w burdelu, ale faktycznie nie mogłam się pozbyć wrażenia, że to jest pożegnanie, taki trochę testament Marqueza i skondensowana paczka najważniejszych przemyśleń. „Rzecz …” jest przede wszystkim książką o starości, o braku zgody na starość i o przesuwaniu jej granicy. „Gdy ukończyłem czterdzieści dwa lata, udałem się do lekarza, skarżąc się na utrudniający mi…