• "Dziewczyny z Powstania"
    Na marginesie,  Półka z książkami

    Dziewczyny z Powstania w koszulkach od Kupisza?

    Tak się zastanawiam na fali ostatnich co bardziej oryginalnych pomysłów na obchody 70. rocznicy Powstania Warszawskiego, co o tych koszulkach od Kupisza i stylizacjach szafiarek myśleć. Musze przyznać – uczucia mam ambiwalentne. Z jednej strony cieszy próba szukania formuły mniej sztywnej i lekko z patosu odbrązowionej, ale z drugiej zastanawiam się czy to wypada w ogóle śmierć Warszawy  z patosu odzierać?  Czy to wypada na koszulkach czy na bunia wrzucać zdjęcia trupów z Powstania? Koszulka z Cobinem jest jeszcze ok, a z powstańcem już nie? Tu trup i tu trup. Przypinkę  Che Guevary na płóciennej torbie można, a znak polski walczącej to już komercja totalna? Nie wiem, zgłupiałam, aż się z…

  • Dziwki, koks i boks
    Półka z książkami

    Dziwki, koks i boks w czasach honoru

    Gdyby przyszło mi związać się z takim facetem jak Kostek  – głównym (anty)bohaterem „Morfiny” Szczepana Twardocha, zabiłabym się chyba deską z gwoździem. Metroseksualny, bez charakteru, uzależniony od matki, do tego ćpun, dźiwkarz, alkoholik. Każdego sprzedałby za buteleczkę morfiny. Nie obdarzony genem lojalności – przeleciałby nawet żonę najlepszego przyjaciela. Nie można odmówić mu jednak wdzięku, inteligencji i poczucia humoru, prawdopodobnie też nieźle wygląda i ma więcej szczęścia niż rozumu. Prawdopodobnie robi też jakieś cuda w seksie. Taki typowy przedwojenny hipster, który raczej ma wywalone na ciężką pracę, typowy fuck boddy, z którym zawsze możesz pójść do łóżka lub na wódkę. A gdyby tak, takiego bohatera ubrać w historię Kapitana Klossa? Szczepan Twardoch właśnie…

  • Półka z książkami

    Przelotem przez WTK

    Ekipa Booklove jak przystało na osoby książkami z lekka się interesujące udała się na WTK – Warszawskie Targi Książki. Poczułyśmy się odrobine jak dzieci w fabryce czekolady, ale czasu zbyt wiele nie miałyśmy, wiec szybko przez stoiska, robiąc rekonesans przeleciałyśmy i coś niecoś upolowałyśmy do booklovovej półki. Trochę niefortunnie, bo koniec miesiąca korzystaniu z okazji rabatowych nie służy, ale co tam, trzeba mieć trochę fantazji i odwagi w stosunku do reszty domowników, aby ostatnie pieniądze wydać na „Dziunie”, „Dziewczyny z powstania”, „Rzecz o mych smutnych dziwkach” i „Londyn NW”.