• Powieść,  Półka z książkami

    Jak Strout pozostawiła niedosyt

    Do kobiecych książek podchodzę zawsze krytycznie. Cienka jest granica między zaróżowioną, wypachnioną powieścią dla kobiet, a porządną literaturą kobiecą. Pierwsze omijam szerokim łukiem i jestem na nie wyczulona, jak diabli. Drugie uwielbiam, ale nie jest łatwo znaleźć książki, które będą opowiadać o kobietach w sposób dojrzały, mądry, emocjonalny, ale nie infantylny. Elisabeth Strout chodziła za mną od lat. Za “Olive Kitteridge” dostała Nagrodę Pulitzera i wiedziałam, że może śmiało dołączyć do mojej listy ulubionych: Munro, Ferrante, Lessing. Wreszcie autorka wydała coś nowego “Mam na imię Lucy” i już wiedziałam, że nie ma odwrotu. Jak tylko zobaczyłam ją w księgarni, uderzyła mnie jej chudość. Nie przepadam za grubaśnymi książkami, które wloką się niemiłosiernie, nie dając przestrzeni…

  • Polecamy

    Co czytamy w lutym?

    Jaki jest luty każdy widzi. Do wiosny jeszcze daleko, smog szaleje w miastach, zamykając nas co rusz w domach, a słońce…potrzebne od zaraz. Dobrze, że są książki, które łagodzą objawy zimowej chandry i dostarczają endorfin. W lutym będziemy sięgać po:

  • Półka z książkami

    Co czytamy w marcu?

    Patrycja czyta dwie nowości: “Zawsze nie ma nigdy” Jerzego Pilcha, “Górę Tajget” Anny Dziewit-Meller i jedną biografię, czyli “Życie” Keitha Richardsa. Marta czyta Ferrante, Fabera i Nesbo. Mieszanka wybuchowa, czyli w marcu jak w garncu;)   “Zawsze nie ma nigdy” Jerzy Pilch, Wydawnictwo Literackie Nie można przejść obojętnie koło takiej rozmowy! Szczególnie jeśli tak jak ja uwielbia się Pilcha. Tymbardziej kiedy rozmawia z nim kobieta – kiedyś partnerka, dzis przyjaciółka, protoplasta kobiety z “Pod Mocnym Aniołem”. I tych wiec odpowiedzi i tych pytań ogromnie jestem ciekawa.           “Góra Tajget” Anna Dziewit-Meller, Wydawnictwo Wielka Litera To będzie trudna książka zdaje mi się. Wojna, chore psychicznie dzieci, eksperymenty medyczne i…